Zapunktowani
Nie wytrzymałem…
Najpierw zaatakowało mnie w TV krzycząc, że jest fantastyczny “program lojalnościowy” zapunktowani. Już ta zbitka słowna jest sprzeczna wewnętrznie, ale wszedłem na zapunktowani.pl i potwierdziło się.
Już za 30 litrów spożytej Coca-Coli dostaniemy… pudełko śniadaniowe.
A jak ktoś marzy o pięknej kruszarce do lodu… musi wciągnąć… 1000L!!!
Ciekaw jestem kto opracował ten “program lojalnościowy”. Bez wątpienia wejdzie do mojej prezentacji o… programach punktowych
Cytuję fantastyczny wpis Edyty Garnowskiej (za jej zgodą oczywiście):
…Dobra a teraz na poważnie….
Tak się zaczęłam zastanawiać w trakcie pisania… właściwie to do kogo jest ta promocja… czy dla kogo – “program lojalnościowy” jak to nazywamy….
Kto jest na tyle nawiedzony aby zbierać nałogowo nakrętki i wymieniać na nagrody?
1) Młodzież? – no najprawdopodobniej ale w zestawie “nagród” (kurczę dlaczego to tak nazwali?) nie znajdą tam raczej nic dla siebie bo torba na zakupy czy deska do krojenia chyba nie jest szczytem marzeń :/
No chyba, ze za 10 litrów Coli “rarytasem” może być serduszko wysłane na naszą-klasę (ale to już bardziej oznaka uwielbienia KOGOŚ a nie marki
… no i super pomysł! Reklama C-C na n-k za którą jeszcze “płaci” klient! Nazywając to na stronie “programem lojalnościowym” – To się nazywa tupet!)
Młodzież może pokusić się chyba jeszcze jedynie na misia lub plecak za 700 litrów…. woreczek w dłoń i zbiórka po znajomych
P.S.
Właśnie doczytałam w Regulaminie, że młodzież jednak nie może brać udziału. Tzw. Uczestnik programu musi być pełnoletni… Także młodzież odpada.
2) Panie domu? – tzw. kury domowe, dbające o ciepło ogniska domowego oraz zdrowie swojej rodziny, dla wspaniałego fartuszka (za 40 litrów) lub rękawicy kuchennej (za 50 litrów) albo jakże efektownej! – deski do krojenia (za 150 litrów) – zdrowia rodziny raczej narażać nie będą… no chyba, że się mylę i z lojalności do marki poświecą nawet swoja rodzinę….
3) Single? – No to jest nawet prawdopodobne…. i tak piją dużo swojego “bezcennego” napoju więc są lojalni, nie muszą się martwić o zdrowie rodziny, gadgety fajowe – czapką z daszkiem to można nawet “wyrywać” dziewczyny w klubie a polarkowy kocyk się przyda w samochodzie ![]()
Przenośna lodówka! Słodkie! Można w niej przechowywać piwo! (upsss [gong] skucha – to nielojalne tak myśleć).
Torba podróżna też jest fajna dla singla co się dużo “przemieszcza”
… Tylko dlaczego katalog “prezentów” “zatytułowano”: Małe rodzinne przyjemności?
4) Rodzina? – no jeśli mamy już “małe, rodzinne przyjemności” to może program jest skierowany tak hurtowo do rodzin? W końcu była już “akcja” łącząca pokolenia przy rodzinnym stole – jako “Cola do obiadu” zamiast kompotu (a może obiad do Coli? w tym przypadku? – no nie wiem)… W każdym razie grupowo są większe szanse uzbierania na deskę do krojenia lub upragniony fartuszek dla babci lub mamy (do maja na dzień matki jak znalazł… może się uzbiera – oby na czas dowieźli)…
Strona “zapunktowani.pl” informuje nas jeszcze, że: “Drogi użytkowniku – mamy ograniczoną ilość każdej z nagród, dlatego katalog będzie podlegać zmianom.”… może coś dla dziadka jeszcze się znajdzie
Reasumując…. To musiała być kura… i niekoniecznie domowa
Gratulacje dla Edyty.
Maćku Edyta odwołuje się na końcu prawdopodobnie do mojej poprzedzającej wypowiedzi i pytania, które zadałem, a którego nie przytoczyłeś, więc sam to zrobię:
Ale oczywiście – zgadzam się z Wami wszystkimi, trudno się nie zgodzić, znów jakiś kolega od produkcji coś tam coś tam miał na zbyciu trochę nadwyżki, bo kryzys i koleżanka z organizatora pomogła to upchnąć, albo na odwrót, albo ktoś z agencji, albo, albo… bo przecież wszyscy marzymy o kruszarce, ja nawet chciałbym mieć dwie
Maciek, nie masz racji
– to jest program lojalnościowy – znów się sprawdzało lojalność kolegi, koleżanki w zaprzyjaźnionej firmie
i zdolność wyciągnięcia pomocnej dłoni lol
Moim zdaniem powinieneś inaczej zadać pytanie, bo na tak postawione trudno udzielić innej odpowiedzi, niż udzielone (oczywiście, producent nam się tu może objawić i pójść w zaparte, ale to taka rola, nie?) i wątek zdechnie jak inne.

Czy oni nas wszystkich uważają za tata-wariatów, czy nie zdają sobie sprawy, że my konsumenci, ale także profi od strategii i od literek nawet też, po raz kolejny zastanawiamy się nad ilorazem inteligencji pomysłodawcy? – to jest dobre pytanie
Albo, czy strategiem w dużej korporacji może zostać koza lub kura?
Albo…
No i na koniec, netykieta nakazuje linkować do miejsca, skąd czerpiesz wypowiedź, zostawiam więc w Twoim imieniu adres do naszych wypowiedzi: http://www.goldenline.pl/forum/strategia-marketingowa/797026
Marek,
wielkie dzięki za ten cytat z Ciebie samego. Nie śmiałem cytować samodzielnie, a dyskusję wolę prowadzić tutaj ze zrozumiałych względów.
Stoję na stanowisku, że jeśli coś powiedziano publicznie, to chyba zostało to przemyślane (że publicznie), dlatego takich wypowiedzi tyczy się prawo prasowe, a ono nie zabrania cytować, ale wyraźnie wskazuje jak to należy robić, z pełnym poszanowaniem dla prawa autorskiego.
Oczywiście odróżniam publiczną wypowiedź na swoim prywatnym blogu (i tam jest full copyright) od publicznego forum.
Twórcą opracowania jest opracowujący, ale właścicielem praw autorskich nadal jest “opracowany” i trzeba to zaznaczyć.
To dość zrozumiałe i proste w stosowaniu, a zobacz jak wielu ma z tym problem.
Oczywiście, ostatnio modne “dziennikarstwo”, które uprawiane jest na łamach nawet dużych wydawców, polegające na “xx powiedział: [tu wypowiedź xx] a yy odpowiedział: [tu wypowiedź yy] na co zz… mnie osobiście nie leży, podobnie jak podszywanie się pod cudze wypowiedzi w całości i ich republikacja pod swoimi personaliami, bo to zgroza, podobnie jak tak opracowane programy lojalnościowe, ale temu już dałem wyraz
no jak to dla kogo taka promocja jest skierowana?
jak większość – niby dla indywidualnych odbiorców (naiwnych, że coś może im skapnąć), a w rzeczywistości to tylko lokale gastronomiczne (a raczej ich obsługa) mają jakieś szanse w takich zbierajkach. Co przy każdej kampanii “kapslowej” można łatwo zaobserwować (np. ciężko się doprosić kapselka z małej butelki napoju spożywanego na miejscu). Podobnie miał kiedyś Lipton jakąś taką promocje, w której trzeba by było wypić (wraz z bardzo liczną rodziną) dużo, dużo herbat w krótkim czasie, żeby (może!) otrzymać “talona na pomidora”.
Ale jak to świat polityki mówi : “naiwny lud to kupi”
A wiecie kto wywoził szklanki wózkami po pewnej promocji CC ?
Właściciele knajp, punktów gastronomicznych, ludzie z cateringu etc
To oni przywozili kapsle worami.
A więc może to “prgram lojalnościowy” dla biznesu ?
hihihi
Tylko po co reklama w TV do tego? Nie ma innych kanałów dotarcia? Taka duża, żeby nie powiedzieć największa firma i takie szkolne błędy?!
Jak to po co? Zobacz więc jeszcze raz scenę gotowania parówek w Misiu… i “będzie Cię stać”
… na odpowiedź
elementarne: gawiedź niech myśli, że coś ugra (niektórzy pewnie ugrają, bo już widziałem na różnych forach (np. osiedlowych) ogłoszenia, że jak ktoś nie zbiera a pije, to niech kapselki podrzuca. Gastronomiarze będą woleli prowadzić CC niż P, bo od czasu do czasu, w sumie za friko dostaną dodatkowe gadżety, w dodatku “wygrane”, a nie dostawane jak dla wszystkich (pewnie psychologia tu się kłania), więc tym bardziej cenniejsze i radosne.
może to i nie głupie takie działania… niby dla pospólstwa, ale generalnie dla “hurtowników”
Mam w domu około 30 szklanek coca-coli. Zbierałem punkty w miejscowości nadmorskiej (sezon) i dzięki temu że mi się chciało parę razy schylić lub odkręcic po prostu nakrętke to mam to co mam.
Po pierwsze- będą jeszcze inne katalogi np. wyczekiwany letni itp.
Po drugie- Lodówkę (400 nakrętek 2pkt) można opylić za np. 100 zł
Po trzecie- w ciągu tygodnia można wpisać max 70×2 pkt a dziennie 10×2pkt więc podczas sezonu bezproblemowo mogę w ciągu 2 miesięcy uzbierać 1200 pkt.
Po czwarte- już lepsza taka reklama niż ZGŁAŚNIANIE REKLAM!!!!!!!!!:O!!!!!!!!!!!
Ja sobie pozwolę niezgodzić się z oceną targetu przygotowaną przez Edytę. Wg mnei to “Zapunktowani” skierowane jest do kur domowych (vide preznty). Nei ma w gospodyniach domowych tak duzej świadomści, a populralnosc marki robi swoje. Jej dzieci pija cole, jej maz także. Ona pewnie gruba i zaniedbana też pije cole. Cola jest modna. Kury domowe nei patrza na zdrowie, bo najzupełniej w świecie nie sa świadome co jest prozdrowotne a co nie. Kupują w sueprmarketach napoje gazowane i najtańsze pizze i tym karmia swoje pociechy. Bo dzisiejsze kury domowe pracuja, więc nie mają czasu na to zeby gotowac obiadki dla swojej rodziny.
A jak mama kupi cole i dzieci kupią cole i jescze ojcie przytarga butelkę coli to sie tych nakretek na farytuszek dla kury domowej uzbiera.
Coz, nie spotkalem jeszcze w Polsce dobrego programu lojalnosciowego dla klientow indywidualnych. Zbieraj punkty na stacji benzynowej jest dobre jak dziennie robisz setki kilometrow – bo jak tylko do pracy i z pracy to szkoda zachodu.
Ostatnio tez dostalem karte stalego klienta w hipermarkecie REAL. Robiac regularne cotygodniowe zakupy za kwoty 100 – 250zl byc moze za jakis czas stac mnie bedzie na paczke dlugopisow czy deske do krojenia.
Nic tak mnie jednak nie ubawilo jak karta stalego klienta sieci kin Multikino. Po chyba 2 latach zbierania punktow najpierw zaczelo sie blokowanie 90% seansow (bo dystrybutor nie zgodzil sie, zeby bilet mozna bylo kupic na karte) a ostatnio dowiedzialem sie, ze na koniec roku punkty sie zeruja… oczywiscie nikt nie raczyl mnie o tym pojformowac.
Dlatego jak slysze haslo program lojalnosciowy to mnie bierze smiech bo nie wiem komu sie to oplaca.
PS: Ciekawey blog, bede zagladal.
Dziękuję, wszystkim dziękuję… to oznacza, że nie jestem garbaty, albo, że nie aż tak bardzo. Ostatnio usłyszałem, że skoro znakomita większość tak twierdzi, to znaczy, że tak jest…
Kwestia nazwania programu punktowym czy lojalnościowym jest sporem o nazewnictwo i z punktu widzenia konsumenta czy skuteczności programu jest zupełnie nieistotna.
Teorie o nadwyżkach gadżetów u zaprzyjaźnionych producentów można włożyć między bajki, bo nikt nie budowałby strony internetowej za grube pieniądze tylko po to, żeby upchnąć gadżety znajomego. Może przeszłoby to w TP, ale nie w Coli gdzie pracuje tylko kilkadziesiąt osób (nie liczę bottlersa bo to oddzielna firma).
Jeśli poczytacie zasady programu, to doczytacie, że dla gastronomiarzy nie jest on specjalnie ciekawy, bo
a) można wpisać 10 kodów dziennie
b) biorą udział butelki 1L i 2L, a te w gastronomii mają mniejsze zastosowanie
Przeliczanie pudełek śniadaniowych na litry Coli ma podobny sens jak przeliczanie skrobaczki do szyby na litry benzyny. Nie taki jest cel tego typu programów.
I nie wiem dlaczego nikt nie wspomniał o drugiej połowie programu – czyli wycieczkach co tydzień? Zbyt atrakcyjna nagroda i nie da się na tej podstawie dokopać kozom i kurom z Coca-Coli?
PS koniec końców i tak nikt z nas nie wie czy program się sprawdza czy nie.
No tak wycieczka co tydzień jest clou tego programu… Prawdopodobieństwo jak w totku, ale jest.
To nie jest kwestia nazewnictwa. Jeśli nauczymy konsumenta, a już nauczyliśmy, że program lojalnościowy=punktowy, to nigdy nie zbudujemy prawdziwej lojalności do marki!
Nawet loterią “wycieczka co tydzień”.