Tak się zastanawiałem długo, którą wiadomość podać jako pierwszą, tę dobrą czy tę złą? Zgodnie z zasadami zaczynamy od dobrej. Dobra wiadomość pochodzi z obszaru CSR. To może zbyt górnolotne stwierdzenie, ale mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu, okaże się uzasadnione. Rok 2010 mamy trudny, delikatnie mówiąc. Ta trudność wpływa na nasze postępowanie. I okazuje się, że można zdziałać coś nawet w tak trudnych warunkach.
Mamy w tym przeklętym roku wspaniałe akcje marketingowe. W końcu nazwa blogu zobowiązuje
Jedną z wielu był/jest fenomen klikera, czyli kompletnie bezużytecznego licznika, chyba rowerowego, służącego „zliczaniu” spojrzeń dziewczyn… Fenomenalna skuteczność akcji, ale trudno się jej dziwić skoro dostajemy ten licznik bez zobowiązań. Już ponad 50 tysięcy osób na Facebooku zapisało się po rzeczonego klikera.
Nie będę opisywał szczegółowo akcji z rozdawnictwem kubków Maxwel House. Mirek zrobił to o wiele wcześniej.
Ja rozumiem, że media społecznościowe, bieżące, obecne w komunikacji zawładnęły myśleniem marketerów. Trzeba coś zrobić, tylko co? Nie ma tego zapisanego nigdzie, w żadnym dokumencie, więc działamy spontanicznie. Robimy to, co nam się wydaje. Przecież nie można pozwolić sobie na ignorowanie takiej rzeszy potencjalnych konsumentów. Najczęściej robimy to źle, bo spontanicznie. Bo strategii nie ma, bo nikt nie przewidział, że wydarzy się coś takiego jak facebook i trzeba będzie na bieżąco reagować.
Czapka z głowy przed tymi, którzy reagują, lepiej lub gorzej. Oni starają się przynajmniej nadążać.
Pozytywny efekt tego roku i mediów społecznościowych to akcja Nałęczowianki. Butelka wody dla powodzian za każdego „funa” na funpage’u. Nie za zakup, to wymagałoby drogiej promocji w wielu miejscach sprzedaży. Po prostu, zostań funem a my oddajemy w Twoim imieniu (mam nadzieję) butelkę wody dla powodzian. Czego oni potrzebują najbardziej? Właśnie wody. Powódź i jej efekty daje pierwsze skojarzenie bezbłędnie – woda. Dziwię się tylko, że ten pomysł powstał tak późno. Powódź szaleje a żaden z producentów wody nie wpadł na ten pomysł wcześniej. Tym bardziej czapka z głowy przed marketingiem Nałęczowianki.
Pomysł słuszny i zgodny z filozofią CSR. Nie żadamy niczego tylko… właśnie, co daje ta „promocja”? Mogli przecież wysłać wodę w hektolitrach liczoną i powiadomić w reklamie „poimy powodzian”. Efekt, nikt ich nie lubi. Zrobili inaczej, profesjonalnie, dają butelkę (mało… od producenta oczekiwałbym dwóch co najmniej) za każdego funa na stronie.
Co zyskują? Bardzo wiele. Przede wszystkim świadomość marki. Ta wzrośnie niepomiernie w grupie już liczącej ponad 4 tys. osób. „Lepiej być pierwszym (w świadomości) niż lepszym (w produkcie)” to pierwsze niezmienne prawo marketingu. Co będziemy pamiętali za kilka lat w kategorii „woda dla powodzian”. Zapewne Nałęczowianka. Znów czapka z głowy…
Zasięg na facebooku powinien być powiększony, zgoda. Ale to wymaga pieniędzy na media. Mam nadzieję, że się znajdą i akcja będzie komunikowana przynajmniej tak szeroko jak kliker, nic niedający ludziom.
Podziwiam, naprawdę podziwiam zespół marketingu Nałęczowianki. Akcja doskonale wpisuje się w aktualne wydarzenia i buduje pozycjonowanie marki w sposób niomal doskonały, zwłaszcza dla wody mineralnej.
Ponieważ jednak mamy społeczeństwo malkontentów, takie komentarze też będą, choćby z zawiści (takie to polskie):
Tomek G.: Niby fajnie, ale jednak żenada. Czy to jest pomoc przy okazji reklamy, reklama przy okazji pomocy, czy może po prostu reklama? Przemycanie treści reklamowych minimalnym kosztem jeszcze rozumiem, ale podczepianie się z tym pod powodzian to już chyba przegięcie. To już nawet nie jest jawna filantropia, która sama w sobie jest podejrzana.
Zapraszam bardzo wszystkich do dyskusji, czy to dziwoląg marketingowy, czy też sprawna, choć trochę spóźniona, reakcja na to co się dzieje wokół nas.
Nadeszły zdjęcia z dostawy:
———————————————————————>
Uzupełniam wpis z nieskrywaną przyjemnością. Do dzisiaj wysłano już 41 223 butelki wody. Głosy krytyki przycichły kiedy okazało się, że firma nie chce odnosić sukcesów finansowych na powodzianach.
To, co mnie dziwi, to że do dzisiaj nie znaleźli się naśladowcy tej akcji. Myślę, że jest to piękny case z CSR na najbliższe seminarium.
Jeśli chcecie się przyłączyć wystarczy kliknąć w obrazek po prawej.




#1 by Bartek on 30/05/2010 - 9:08
Social responsibility jak najbardziej TAK! Z mojego punktu widzenia akcja została jednak przygotowana nieco bez przemyślenia – bo rzecz dzieje się na fan page’u, podczas gdy dla tego typu akcji krótkoterminowych, nakierowanych na konkretny cel lepsze są grupy. Inną sprawą jest nazwa, która nadaje się do wykorzystania tylko w określonej sytuacji. To sprawia, że zastanawiam się co dalej ze zgromadzonymi użytkownikami. Z drugiej strony rozumiem “malkontentów”, którzy mają opory przed tego typu akcjami – najlepiej rozwiązań to poprzez obszerne informację. Bo skoro cel jest szlachetny to i szczerość wskazana
#2 by Arek on 30/05/2010 - 9:27
Maciej w kwestii sprostowania. Tzw. kliker nie jest licznikiem rowerowym! Oczekujemy od Ciebie rzetelnych informacji a nie domniemywań
To jest urządzenie pomagające zliczać/liczyć ludzi/rzeczy/zwierzęta. Stosowane np. przez personel linii lotniczych do sprawdzenia ilości ludzi w samolocie.
#3 by Bartek on 30/05/2010 - 19:54
Arek – wreszcie ktoś podał pierwsze rozsądne zastosowanie klikera
W sumie i krowy w oborze też tak można zliczać, i konie…
#4 by dorian on 31/05/2010 - 9:14
pytanie za 100 punktów: gdzie info na stronie producenta wody?
#5 by marek on 31/05/2010 - 17:05
a ja znalazłem info na stronie producenta http://www.naleczowianka.com.pl/
#6 by czoklet on 31/05/2010 - 11:28
Moim zdaniem wielu ludzi zaspokoi oczekiwania organizatorów akcji nałęczowianki. Ale co z tymi którzy dopytują się na forum akcji i nie dostają najkonkretniejszych odpowiedzi dotyczących m.in. osoby odpowiedzialnej za tą akcję i gdzie ta woda będzie wysłana czy przekazana jakim służbom. Troche osób się zniechęciło do marki ale efekt główny został osiągnięty, jakkolwiek nie zdziwił bym się gdyby coś tu śmierdziało. Może na info na stronie producenta żal im było kasy ?
#7 by Kliker on 07/06/2010 - 12:19
Odnośnie Klikera,
Wydawało mi się że promocja Axe ma działać a nie się podobać. Przekaz jest jasny i adresowany do klasy średniej, słabiej wykształconej w niewielkich miejscowościach.
Kliker na doktora marketingu nie zadziała, ale na 18-latka, który chce być top, raczej tak.
nina
#8 by Maciej on 08/06/2010 - 21:34
Oczywiście, że promocja ma działać przede wszystkim. Jeśli przy okazji się podoba to… lepiej działa.
Ja nie oceniam po sobie tej promocji, z tego już wyrosłem, oceniam po celach, a nie widzę tutaj ani skojarzeń z marką, ani silnego brandingu, ani warunku zakupu produktu promowanego…
To co promujemy?
W przypadku Nałęczowianki warunku zakupu nie ma, ale jest silne skojarzenie akcji z produktem (woda) i cel jest kojarzony bezpośrednio (dobra woda), a nawet wzmacnia pozycjonowanie Nałęczowianki jako marki “dobrej wody” do picia i “dobrej wody” dla powodzian.
#9 by Piotr Mitura on 13/06/2010 - 19:29
Panie Macieju nie wydaje się Panu że Nałęczowianka to po prostu jedna z korporacji, i ktoś założył tą firmę przede wszystkim żeby zarabiać pieniądze. Nie widzę logiki w oczekiwaniach typu: “Mogli przecież wysłać wodę w hektolitrach liczoną i powiadomić w reklamie „poimy powodzian” “, czy “mało… od producenta oczekiwałbym dwóch co najmniej”. Owszem fajnie, miło sypatycznie jak firmy pomagają, dysponując swoimi środkami l;udziom, szczególnie w takich sytuacjach. Ale to nie jest żaden wymóg! Musimy o tym pamiętać. Nigdzie nie jest napisane: masz dużą firmę i nadwyżki finansowe – musisz dzielić się z tymi co to mają mniej. To jest dobrowolna decyzja i dobra wola danej firmy co ze swoją kasą robi. Inna kwestia – wykorzystywanie w celkach marketingowych złej sytuacji innych. Tyle że w opisywanej nie widzę nadużycia. Powiedziałbym ogólnie: wilk syty i owca cała.
#10 by Maciej on 13/06/2010 - 19:48
Zgadzam się z tym od samego początku. Uważam to za doskonałą (prawie) akcję. Moje uwagi o liczbie butelek miały sugerować różne poziomy zaangażowania konsumentów w akcję. Pewnie jednak za mało było czasu na dopracowanie mechanizmu.
#11 by Maciej on 24/06/2010 - 3:18
Nie podam autora, bo już kiedyś musiałem usuwać…
“Mysle ze to NIE dziala w ten sposob, ze klikniesz butelke i firma wysyla jedna butelke wody mineralnej do powodzian – np. wysyla goncem ta butelke do soltysa Wilkowa zeby ja dal potrzebujacym. To nie bylaby realna pomoc tylko zabawa zupelnie nieoplacalna dla firmy. NIE sadze takze zeby to dzialalo w ten sposob ze ty klikasz na butelke i firma odklada ja “na bok” a jak sie uzbiera ilosc ktora ma sens zeby ja gdzies przewozic to to dopiero jest wysylane – pomoc – jak wiemy w tym wyadku – potrzebna jest szybko a nie jak sie usklada… Wiec mysle, ze firma przekazala np. 10 000 butelek a teraz tymi kliknieciami uzytkownikow FB “dorabia” do tego ” zaangazoanie uzytkownikow FB. Z punktu widzenia osoby, ktora wymyslila ta akcje jest dosc latwo rozliczyc sie z tego i oglosci sukces – ze tyle i tyle osob sie “zaangazowalo” w pomoc Naleczowianki. Jest taka tendencja w marketingu w internecie ze sie placi za klikniecia – moze wlasnie o to chodzi w tej akcji ze agencja ktora to wymyslila jest wynagradzana od klikniecia na butelke – w ten sposob nabijamy kase dla agencji a nie dla powodzian – ale to jest tylko domysl…
Ja tez kliknalem kilka razy zeby zobaczyc jakie komunikaty wyskakuja… Nie czuje sie z tego powodu lepiej. Ktos napisal, ze byc moze jest to oferta dla osob ktore chcialyby pomoc ale nie maja czasu… Dla takich osob nie ma “oferty” bo jak sie chce pomoc to musi sie miec albo czas albo pieniadze albo jedno i drugie. Swoja droga jak bede mial czas to zadzwonie jutro do dzialu PR Naleczowianki i zaytam sie jak ta akcja jest rozwiazana logistycznie.”
Moja odpowiedź jest taka, nie jestem z Nałęczowianki,:
Firmy komercyjne powinny mieć na pierwszym względzie swoją markę. I tak jest w tym przypadku. Nałęczowianka pomaga w twoim imieniu i to jest szlachetne dla ciebie. Dla Nałęczowianki zostaje odrobina, że dała ci taką szansę.
Nie każda marka daje szansę dać swoim konsumentom poczucie “bycia lepszym”.
Firmy komercyjne muszą sprzedawać, muszą kojarzyć się na pierwszym miejscu w kategorii. Uważam, że “dobra woda” będzie na pierwszym miejscu w “targecie” Nałęczowianki po tej akcji.
Badania, jeśli będą wykażą to.
Faktem jest, że za kliknięcie w przycisk “Udostępnij” dają butelkę wody dla powodzian. I, sorry, to jest wielkie, nie mówią,że Nestle stoi za tym, nie mówią, że to Nałęczowianka. Mówią, że to ty dałeś tę wodę dla ludzi, którzy na nią czekają (widać na zdjęciach).
Czy trzeba jeszce bardziej zrozumiałego CSR w tym społeczeństwie malkontentów?!