Był sobie przetarg, bardzo poważny bo chodziło o projekt finansowany z Unii. Pierwszy etap przetargu to właśnie wymieniona w tytule idea, potrzebny był projekt promocji Suwalszczyzny. Losy powstawania projektu są zbyt zagmatwane, aby je tu przytaczać w całości. Ważny jest efekt końcowy, projekt wygrał przetarg i klient otrzyma lub otrzymał prawie milion na realizację.
Projekt nie był łatwy przede wszystkim ze względu na powszechną znajomość zagadnień strategii marketingowej na Suwalszczyźnie… Grupa docelowa, to był już koszmar. Pozycjonowanie jakie zostało ustalone przed pisaniem projektu to „Suwalszczyzna, kraina jak baśń”. Wydało mi się naturalne, że grupą docelową będą dzieci ze szkół podstawowych. I zaczęły się problemy, bo przecież dziecko nie jest decydentem jeśli chodzi o wyjazdy na Suwalszczyznę… W końcu jednak się udało i powstała cała masa konkursów w szkołach i lotów balonem na uwięzi, czyli coś, co powinno przyciągnąć uwagę dzieci.
Cały projekt skupiał się wokół „Klubu Łowców Przygód”, swego rodzaju programu lojalnościowego dla dzieci i serwisu społecznościowego, w zastępstwie Facebooka, gdzie dzieci nie są chronione.
Do realizacji projektu wybrano…. Studio DTP z Łodzi. Zatkało mnie zupełnie, bo jeszcze wtedy miałem sprawować nadzór realizacyjny nad projektem. Rozumiem, że rzeczone studio zaoferowało najniższą cenę, choć kosztorys był dołączony do projektu. Efekt uzgodnień był taki, że nie nadzoruję realizacji projektu.
Projekt miał ruszyć w Warszawie od stycznia tego roku. Jest czerwiec i na telebimie przy Świętokrzyskiej znajduję reklamę Suwalszczyzny kończącą się zaproszeniem do serwisu. Już po pół roku udało się zrobić spot promujący Suwalszczyznę wśród dzieci na Marszałkowskiej i uruchomić serwis.
Kilka opinii ludzi związanych z marketingiem na temat tego serwisu:
„wygląda jak strona gazetki szkolnej, oczywiście niczego nie ujmując gazetkom szkolnym…”
„łooo, jak słitaśnie… chyba zrobili konkurs na stronę w lokalnych gimnazjach”
„Jeżeli to powstało na warsztatach terapii zajęciowej dla niepełnosprawnych umysłowo – to brawo za odwagę w promocji regionu robioną w niekonwencjonalny sposób – no i szacunek. Boje się pomyśleć, że to co innego… Proszę nawet mi nie mów…”
„Chcesz rzeczowo? Bo przychodzi mi tylko do glowy cytat z Dnia Swira: k…a m.c, ja pie….e”
Wystarczy.
Tak właśnie wygląda realizacja projektu, za który teraz się wstydzę. W końcu środowisko ogląda ten koszmar i wie, kto przygotował projekt. Mam go opublikować, aby udowodnić, że realizacja nie ma z nim nic wspólnego?
Pozostaje tylko doświadczenie, bezcenne, na przyszłość.


#1 by Lukasz on 23/06/2011 - 20:36
No coz… jak to powiedzial kiedys ktos bardziej doswiadczony – “nasza praca byla by fantastyczna… gdyby nie klienci…” Pz.
#2 by Maciej on 24/06/2011 - 15:41
Niestety jest w tym wiele prawdy. Najczęściej klienci “poprawiają” projekt, którego nie umieli sami stworzyć. Efektem bywa zawalenie się budowli, rzadziej się zdarza, że konstrukcja jest na tyle mocna, że to wytrzymuje…
#3 by Dawid on 24/06/2011 - 10:45
Ciekawe, bo w stopce serwisu jest podane, że wykonała to taka i taka firma. Po kliknięciu w link, okazuje się że to firma tworząca projekty na konsole…. nic nie wspomina o WWW.
No cóż, to jest Polska właśnie.
#4 by Maciej on 24/06/2011 - 15:43
Tak, rozumiem, że specjaliści od gier pracują na zlecenie studia DTP. Znaczy studio nie na wszystkim się znało i znalazło ekspertów.
#5 by dominik on 25/06/2011 - 20:12
Faktycznie, dziadostwo wyszło. Przynajmniej w necie. Strona warta kilka zetów na piwo i nic poza tym. Szkoda, że przy rozdawaniu ciężkich pieniędzy z Unii przy rozliczeniu nie bierze się pod uwagę jakości projektu, tylko patrzy na fakturki.
#6 by Jarek Żeliński on 27/06/2011 - 15:32
Mam ten sam problem ze swoimi projektami. Standard niestety jest taki, że jak jakiś firma wygra realizację projektu, to nie raz bywa, że pracuje w niej jakiś patafian (sorry za słowo) z nadmiarem testosteronu i wszem i wobec udowadnia że “mój projekt byłby i jest lepszy od tego, który dał “ktoś inny”".
Generalnie wpisuję do umów nadzór autorski, a jak się nie uda, to zapis gwarantujący mi wgląd w realizację jeśli mój projekt jest treści umowy (załącznikiem do niej, jako zakres projektu), to prawo zresztą daje mi także Prawo Autorskie.
Generalnie problem z przestrzeganiem prawa autorskiego jest niestety….