Cóż, jak widać z poprzednich wpisów i zawartej w nich analizie, formuła 4P się wyczerpała i sukces można odnieść dopiero kiedy odwróci się jej pierwotne rozumienie. Brakuje tylko odważnych do takiego podejścia i wszyscy oglądają się na innych. Nawet ewidentne sukcesy innych marek nie wystarczają, bo do tego, poza odwagą, potrzebne jest myślenie abstrakcyjne.
Nieco bardziej przyziemnie podszedł do tego Robert Lauterborn, który w 1990 roku, tak, już ponad 20 lat temu, ustanowił nową formułę 4C. Myślenie, które doprowadziło do tego jest właśnie odwróceniem formuły 4P. O ile 4P jest nastawione na przedsiębiorstwo i jego interes, o tyle 4C jest skoncentrowane na kliencie. Czy słusznie?
customer value
- Wartość dla klienta (4P produkt)
cost
- Koszt jaki ponosi klient (4P cena)
convenience
- Wygoda nabycia (4P dystrybucja)
communication
- Komunikacja z rynkiem (4P promocja)
W zasadzie nie wymaga to żadnego tłumaczenia, wydaje się jednak, że powtórzony jest ten sam błąd jaki był przy formule 4P, nie ma marki. Pojawienie się komunikacji w czwartym C nie zmienia faktu, że postrzegam autora tej formuły jako osadzonego wciąż w realiach marketingu transakcyjnego.
Wydaje się, że takie bezpośrednie odwrócenie 4P w 4C nie jest wystarczające aby formuła działała na dojrzałych rynkach. Zastosowanie się do tej formuły wpędza nas w „kierat zadowolenia nabywcy”, a że to nie jest droga do sukcesu to już wiadomo po tzw. „pozycjonowaniu wstecznym”.
„Jak żyć” chciałoby się powtórzyć. Nie mnie ustanawiać nowe reguły w marketingu, za bardzo jeszcze w nim raczkuję, ale wydaje się, że potrzebna nam reguła która:
- Uwzględni wreszcie markę jako obiekt i cel działań marketingowych
- Znajdzie złoty środek pomiędzy celami przedsiębiorstwa a zadowoleniem klienta
- Będzie uniwersalna, czyli będzie pasowała do każdej marki
- Będzie naturalna, tzn. będzie wynikała z doświadczeń rynkowych a nie będzie wynikiem teoretycznych rozważań.
- Będzie logiczna i zrozumiała
Może trochę przesadziłem w tym ostatnim punkcie, ale to tylko takie moje marzenie.
