Zjawisko tzw. weny występuje w twórczości wszelakiej od zawsze, od jej powstania. Kiedy rzeczona wena jest, tworzy się dużo łatwiej i szybciej. Kiedy jej brak, bo jest przecież kobietą, wszystko idzie jak po grudzie. Wydawało się kiedyś, że wena potrzebna jest tylko w przypadku tworzenia, a już nie przy odtwarzaniu. Niestety, nie.
Bo czymże jak nie odtwarzaniem jest pisanie dowolnego tekstu, który nie jest tzw. literaturą piękną? Przecież przelewamy wtedy na papier to, co mamy już w głowie. W sumie chodzi tylko o ubranie w słowa pojęć i ich wytłumaczenia. To nie powinno mieć nic wspólnego z tworzeniem.
Ja rozumiem tworzenie w obszarach kreatywnych. Sztuki wszelkie, tak. Tam jest potrzebna wena czy też natchnienie. Taki van Gogh chodził na pole i zdejmował kapelusz. Czekał aż zacznie dostawać udaru słonecznego, aż mu wszystko zacznie wirować w oczach. Wtedy zaczynał malować. Długo czekać nie musiał, bo to było na południu Francji…
Rozumiem też potrzebę weny w przypadku tworzenia poezji, aktorstwa, muzyki, ale odtwarzanie? No bez przesady. Brak weny w tym przypadku powinien się chyba nazywać lenistwem. Tłumaczenie się, że nie mam dzisiaj weny do pisania brzmi absurdalnie.
Cóż poradzę, tak właśnie mam. Są dni kiedy siadam do komputera i „samo się pisze”. Są takie, jak dzisiaj, że poszukuję przyczyn jakiejś niemocy. Patrzę na tę pustą stronę i nie umiem zdania sklecić. Nic. A jednocześnie bardzo chcę, bo terminy gonią. Żadne racjonalne samo tłumaczenie tu nic nie daje.
To ja się pytam. Czy to jest brak weny, czy tylko lenistwo?
Jeśli brak weny, to patrząc z filozoficznego punktu widzenia trzeba najpierw określić co to za byt ta wena. Jak istnieje i jak powstaje. Nie mam pomysłu, bo jak jest, to nie skupiam się na takiej analizie, tylko ją wykorzystuję. Jak najintensywniej, bo nie wiem kiedy powróci. Tak, „powróci” oznacza, że jakoś nadlatuje i odlatuje, czy może pojawia się i znika?
Może warto kiedyś poświęcić temu zagadnieniu więcej czasu. Może udałoby się znaleźć metodę na wywoływanie lub przywoływanie weny. Może każdy ma jakąś swoją wenę, jak anioła stróża i tylko nie zawsze ta wena jest zainteresowana… pomocą? Jeśli by tak było, to moja wena jest czasami szczególnie leniwa. Nie umiem jej przywołać ani wywołać. Nie wiem gdzie się podziała i czy jest gdzieś indziej, ale gdzie? Jeśli jest moja to nie powinna się szlajać po innych głowach.
Chyba, że moja jest inna niż inne weny, albo w ogóle jej nie ma i szukam tylko wytłumaczenia dla swojego lenistwa.

