Pojawiła się, trochę ponad pół roku temu, nowa marka na rynku w kategorii transportu. Jestem nią, tą kategorią, żywo zainteresowany od czasu kiedy zacząłem jeździć prawie co tydzień do Wrocławia. Cały ubiegły rok przeżywałem koszmary podróżując PKP/TLK, do czasu aż jeden student zwrócił moją uwagę na PolskiBus, opowiadając jakieś bajki. Początkowo nie uwierzyłem, bo młody, to ekscytuje się niepotrzebnie przesadzonymi obietnicami z reklamy.
Zacząłem się serio interesować tą marką, gdy skojarzyłem, że będąc zboczonym marketingowo, nie widziałem żadnej ich reklamy. Odwiedziłem stronę internetową i zakupiłem bilet, a właściwie jakiś numer. Rzeczywiście to, co jest tam napisane może spowodować ekscytację. Zobaczymy jak jest naprawdę.
Przypomniały mi się czasy kiedy korzystałem jeszcze z PKS-u. Może trauma nieco mniejsza niż w przypadku PKP/TLK ale również. Kto nie pamięta nieszczęsnych „ogórków”, w których na twardych siedzeniach telepaliśmy się zygzakiem przez wszystkie wioski. O toalecie (przydrożnej) marząc po cichu. Czy, nawet dzisiaj, nie wydaje Wam się, że takie cuda jak: klimatyzacja, WiFi, 230 V, toaleta, skórzane fotele to po prostu fantazje rozpuszczonego bachora?
Nadszedł termin mojej pierwszej podróży PolskimBusem. Udałem się na przystanek początkowy. Było jeszcze ciemno i dobrze, bo szok był stopniowany, w przeciwnym razie mogłoby tego moje serce nie wytrzymać. Z mroku wyłonił się pojazd absolutnie kosmiczny. Jakiś potwornie wielkie czerwone monstrum. Zajechało toto, syknęło hamulcami i otworzyły się drzwi. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, patrząc jeszcze z zewnątrz, to oświetlenie wnętrza lampkami chyba diodowymi. Wyłonił się uśmiechnięty(!) kierowca w służbowym stroju i zaczął zaznaczać te bilety/numery na swojej liście wpuszczając ludzi do środka.
Wrzuciłem bagaż do brzucha tego monstrum i wszedłem do środka. Kolejny szok. Wielki, chyba nawet większy niż na zewnątrz. Fotele rzeczywiście skórzane! Wybrałem miejsce i zasiadłem. Czułem się trochę nieswojo, bo miałem nad głową panel do sterowania klimatyzacją i oświetleniem i kilka jeszcze innych przycisków, jak w samolocie.
Autobus nie był przeładowany, miałem dwa miejsca dla siebie. Ruszyło toto. Majestatycznie, bo rozmiar to wymusza. Nagle mówi do mnie kobieta, która jest gdzieś nad moją głową. Mówi gdzie jedziemy, mówi o pasach, toalecie, wifi itd. Po niej głos zabrał mężczyzna, który powiedział to samo po angielsku. Powiedzcie sami, czy taki szok jest do wytrzymania, po niedawnej podróży PKP/TLK 13 listopada, kiedy w toalecie w pierwszej klasie stały cztery osoby?! Ta moja pierwsza podróż PolskimBusem miała miejsce na początku grudnia.
Nie będę opisywał całej podróży. Potwierdzam tylko, że nie kłamią na swojej stronie. Wszystko, co obiecali znalazłem. W szoku byłem chyba jeszcze na zajęciach.
Zmotywowało mnie to doświadczenie do zastanowienia się nad marketingowym pozycjonowaniem PolskiegoBusa zwłaszcza w Polsce, gdzie w tej kategorii zmiany zachodzą w żółwim tempie. O tym jednak będzie następny wpis.

#1 by observer on 14/02/2012 - 2:19
Fakt linia jest zayebista-jechalem z Gdanska do Wwy,i choc wystapily problemy z przyjmowniem platnosci i brak mozliwosci kontaktu na komorke i stacjonarny firmy,za ktoryms razem udalo sie zaplacic.Bus byl polpusty,za minus uwazam,ze kierowca nie moze sprzedac biletu mimo wolnych miejsc.