Oczywiście mowa o marce PolskiBus jaka pojawiła się na naszych drogach ponad pół roku temu. Każdy, kto jechał tym pojazdem, bo nazwanie tego autobusem byłoby uwłaczające, chwali sobie niemal wszystkie aspekty oferty. Skąd to się wzięło? Okazuje się, że naszych biznesmenów nie stać na tyle wyobraźni, co Szkota – Briana Soutera.
W wyborcza.biz czytamy:
Jako 19-latek zaczynał pan jako konduktor w autobusie, teraz jest pan głównym udziałowcem i szefem firmy Stagecoach Group zatrudniającej 30 tys. osób i mającej przychody ponad 2 mld funtów.
I dalej:
Zrobiliśmy badania, z których wynika, że rynek transportu publicznego w Polsce nie jest do końca rozwinięty. Jednego dnia jedziesz nowym autobusem, innego starym. Potrzebne są inwestycje i spójność oferty. Polska ma stosunkowo młode, dynamiczne społeczeństwo z aspiracjami. Dlatego w naszych autobusach oferujemy sieć bezprzewodową WiFi. Robiliśmy to w innych krajach i to działa.
Przyznacie, że nazwanie naszego rynku transportu publicznego „nie do końca rozwiniętym” jest eufemizmem. Koszmaru podróży PKP lub PKS czy jakkolwiek to się teraz nazywa, doświadczył chyba każdy.
Spróbujmy dokonać analizy marketingowej tej marki, bo jest w tym coś zadziwiającego.
Oferta produktowa, czy w tym wypadku usługowa jest szokująca. Wyposażenie jak i sam pojazd są jak z bajki. Trudno w zasadzie oczekiwać czegokolwiek więcej. Widać to na jedynej reklamie jaką znaleźli moi znajomi na… Youtube. Dodam tylko, że raz wiózł mnie na trasie do Wrocławia były wykładowca akademicki. Zamurowało mnie jak się o tym dowiedziałem. Przesympatyczni kierowcy to dodatek do oferty.
Mamy więc luksusową ofertę. Mamy bardzo dokładną identyfikację wizualną. W zakresie dystrybucji można oczekiwać oczywiście aby wszędzie jeździły te kosmobusy, ale przecież to jest biznes. Musi się opłacać. Nie mamy w zasadzie żadnej reklamy poza fanpejdżem, który nota bene jest bardzo aktywny.
Z marketingowego punktu widzenia brakuje nam do analizy tylko jednego parametru – ceny. Logicznie rozumując powinno to kosztować 150% ceny PKP lub więcej, zważywszy na komfort podróży. Jack Trout w swoich 22 niezmiennych prawach marketingu mówi, że jak nie masz żadnego pomysłu ani żadnego wyróżnika, to daj niską cenę.
Pomysłu tutaj nie brakowało. Wyróżników jest tyle, że wystarczyłby jeden aby kosmobusy zdobyły rynek. Ile więc to kosztuje? Połowę ceny PKP!
Brian Souter wprowadza mnie w zakłopotanie. Martwię się jego biznesem. Nie chcę jeździć do Wrocławia PKP. Nie chcę aby zbankrutował. Wolałbym zapłacić tyle co za PKP ale mieć gwarancję, że za 2 lata też pojadę PolskimBusem.
Mam nadzieję, że jak to u Szkota miliardera, stoją za tym precyzyjne wyliczenia finansowe.
Zwracam uwagę raz jeszcze polskim biznesmenom, że „lepiej być pierwszym niż lepszym”. Na tym rynku Szkot był pierwszy, więc jeśli myśleliście o podobnym przedsięwzięciu, to możecie zapomnieć.
Ja się nie przesiądę na polski autobus.


#1 by Adam on 14/02/2012 - 20:05
Nie był pierwszy…
W połowie lat 90 na rynku pojawił się brytyjski gigant National Express pod marką Polski Express. I choć nie wystartował z nowymi autobusami a jedynie z używanymi autobusami Volvo to na tamte lata widok zółtego autobusu wprawiał ludzi w taki sam zachwyt jak Pana wprawia widok czerwonych.
Telefon na pokładzie, klimatyzacja, WC, kawka herbatka. Jak na tamte lata kosmos ( jak się okazuje na te również).
I co?
Po Polskim Expressie pozostał jedynie jeden kurs Warszawa- Bydgoszcz- Kołobrzeg przejęty przez warszawską firmę transportową Raf Trans.
Brytyjczycy z Polski wycofali się po kilku (chyba 4) latach funkcjonowania.
Powód? Polskie piekiełko. PKSy szybko zorientowały się że jednak “da się” i zaczęły nie wpuszczać żółte autobusy na swoje dworce często zachowując się jak pies ogrodnika. I klops. Do tego doszło świetne polskie prawo przewozowe.
Firmę odkupił niejaki Pan Wasiak i owszem kilka lat to jakoś funkcjonowało oferują bardzo dobry standard podróży fabrycznie nowymi autobusami marki Volvo. Pojawiły się też Mercedesy i Setry.
Potem było tylko gorzej. Wozy byłe zaniedbywane, kierowcom nie płacono a paliwo tankowano jak się uzbierało trochę pieniędzy za bilety.
I w końcu w 2009 firma przestała istnieć…
Jak to się ma do Polskiego Busa?
Prawo trochę się zmieniło, cześć pekaesów sprywatyzowało ale generalnie myślę ze zagrożenia są podobne.
Czyt zadał Pan sobie pytanie ile może kosztować bilet za przejechanie 300 km? Na pewno nie tyle ile życzy sobie Polski Bus. Znacznie więcej.
Dla mnie sprawa jest prosta. W tej chwili PB “przyzwyczaja” ludzi do jazdy autobusem bo jednak do tej pory 90% pasażerów w daleką podróż w Polskę wybierała PKP. Boję się tylko że przyzwyczai ich nie tyle do autobusów co do ceny…niskiej ceny a tą kiedyś trzeba będzie podnieść. Proszę prześledzić wpisy na FB i zobaczyć ile jest narzekania że bilet do Wrocławia kosztuje….15 zł. “No za złotówkę to jeszcze pojadę ale za 15 to już nie.” Polskie społeczeństwo szybko się zakochuje ale jeszcze szybciej odkochuje. Czy tak będzie w przypadku polskiego busa? Zobaczymy.
Jednak nie po to kupuje się 70 miejscowe autobusy by wozić nimi 20 osób bo wtedy koszty paliwa wcale nie rozkładają się na 70 osób jak zamarzył sobie Pan Souter i do interesu musimy dołożyć.
Wiemy że Soutera na to stać. Ale jak długo….
#2 by Maciej on 14/02/2012 - 20:59
Z moich doświadczeń wynika, że średnie “obłożenie” kursu, przynajmniej na trasie do Wrocławia, to ok. 70% jest 67 miejsc, pali ok. 25 l./100 km. na tej trasie 2 kierowców.
Długo liczyłem i nawet przy cenie 30 zł/os. nie wychodził mi rachunek ze zwrotem kosztów o amortyzacji nie wspominając.
Stąd też moje zmartwienie o istnienie PolskiegoBusa w dłuższej perspektywie czasowej.
#3 by Adam on 14/02/2012 - 21:10
Ale w jakim dniu tygodnia te 70%? W piątek czy w niedzielę a może w innym dniu?
#4 by Maciej on 14/02/2012 - 21:16
Policzyłem “na oko” średnio. Tam jeżdżę zazwyczaj w czwartek lub środę a wracam w weekend.
W weekend jest 100% a w tygodniu ok. 50%
#5 by Adam on 14/02/2012 - 21:26
Zwracam Pana uwagę że ceny wzrosną bo muszą wzrosnąć. Pytanie tylko jak zachowa się rynek? Proszę mi wierzyć, widziałem sytuację w których dla 2 zł w cenie biletu pasażer przesiadał się z wygodnego wysoko pokładowego autobusu do ciasnego i niewygodnego busa. Sytuacja miała miejsce na linii Płock – Warszawa.
Także obawiam się że jak ceny wzrosną do normalnych to ludzie wrócą do PKP bo jednak pociąg jest szybszy w 80 % przypadków. A że ludzie wolą jednak szybciej niż taniej pokazuje przykład linii do Szczecina.
#6 by Maciej on 14/02/2012 - 21:43
Zdaję sobie z tego sprawozdanie, ale przynajmniej na trasie do Wrocławia pociąg jedzie w porównywalnym czasie i nieporównywalnym dyskomforcie.
Tak czy inaczej, wiem, że “filozofia” “cena czyni cuda” jest bardzo popularna.
#7 by Adam on 14/02/2012 - 21:41
Ja w tej chwili na trasie Warszawa – Bydgoszcz całkowicie z samochodu przesiadłem się do Polskiego Busa. Ale…
Koszt przejazdu samochodem na trasie Warszawa – Bydgoszcz – Warszawa to około 220 zł
Na przejechanie odcinka Warszawa – Bydgoszcz potrzebuję około 4h – “spod drzwi do drzwi”
Przy tych cenach jakie teraz oferuje PB koszt przejazdu 2 osób na trasie Warszawa – Bydgoszcz – Warszawa to max 100 zł.
Czas jazdy to:
Dojazd z domu do Wilanowskiej – 1h
przejazd na trasie Warszawa – Bydgoszcz – 5h45 min
Dojazd z przystanku do domu – 15min
Czyli razem 7h czyli prawie o połowę dłużej niż samochodem.
Ale o połowę taniej więc wybór jest prosty.
Ale co będzie jak za bilety będę musiał zapłacić 200 zł.
Bez mrugnięcia okiem wybiorę samochód…
#8 by Maciej on 14/02/2012 - 21:49
Ja jestem po poważnym wypadku i pozostałbym przy autobusie, zwłaszcza o takim komforcie. Do PKP trzebaby mnie wołami chyba.
#9 by Adam on 14/02/2012 - 21:53
A ja wręcz odwrotnie. Pociąg to pociąg. Zaznaczam, POCIĄG nie PKP
Do tego stopnia lubię pociągi że wybieram się w podróż życia czyli przejazd koleją transsyberyjską czyli 6,5 dnia w jednym wagonie i to w 3 klasie!!!!!
Ale to tak na marginesie
#10 by Maciej on 14/02/2012 - 21:57
Świadomie napisałem PKP
A transsyberyjska to przygoda i inne aspekty się bierze pod uwagę
#11 by stefan on 16/02/2012 - 0:48
wow. a jaki jest koszt takiej podróży? jestem zainspirowany a chcę zmierzyć siły na zamiary
#12 by MKurleto on 16/02/2012 - 20:37
Te superlatywy są nad wyraz przesadzone. PolskiBus.com reklamuje się hasłem Tanio, Szybko, Komfortowo. Jechałem ostatnio na trasie Gdańsk-Warszawa i z powrotem. Zgodzić się można jedynie ze stwierdzeniem tanio.
Ja rozumiem, że porównując to do stania w przejściu TLK z wagonami pamiętającymi ZSRR między panią jedzącą jajka i kotlety a gówniarzem śmierdzącym tanim winem należy uznać, że komfort jest ogromny. Niemniej jednak nie jest. Fotele są ta blisko jeden, za drugim, że nawet przy wzroście rzędu 176cm jest zwyczajnie niewygodnie. Wystarczyłoby zrezygnować z 2 rzędów siedzeń aby to zmienić.
W kwestii szybkości 5h 45m na trasie Gdańsk-Warszawa to nie wynik godny kubicy. Tanio, Bezpiecznie, Punktualnie – na to bym się zgodził.
Co do pierwszeństwa – na trasie Gdańsk-Warszawa kilka miesięcy wcześniej wystartowała firma KolejNaBusa.pl – tam jest dopiero komfort. 16 osobowe Sprintery są nieporównywalnie wygodniejsze od pojazdów wykorzystywanych przez PolskiBus, absolutną perełką w pomału rosnącej flocie jest 8 osobowy pojazd, który czasem obsługuje niektóre kursy. Fotele rodem z lotniczej business class, stoliki, kawka, herbatka, lodówka, net. No i przejazd w 4,5h. Rozkład idealnie dograny pod biznes (w Warszawie ląduje ok 9:00, powrót 18:00). Fakt faktem, bilety droższe, ale komfort i czas podróży biją PolskiBus na głowę. Korzystam regularnie i kibicuję rozwojowi, nawet współpracujemy sobie z tą firmą w barterze:)
#13 by Maciej on 20/02/2012 - 13:14
Nie twierdzę, że jest idealnie, ale na polskim rynku jest to zdecydowanie lider, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę siatkę połączeń.
Jeśli chodzi o szybkość, to nie dyskutuję, wolę wolniej dojechać niż bić rekordy trasy i….