Otrzymałem tę książkę już jakiś czas temu, do recenzji. Przyznaję czytałem długo, głównie dlatego, że musiałem zrobić co najmniej dwie dłuższe przerwy. Zainteresowała mnie od samego początku, przede wszystkim zawodowo, bo projektując kampanie marek kobiecych zawsze scierałem się z poglądem, że robić to dobrze mogą tylko kobiety. Chciałem się więc dowiedzieć, czy dobrze robiłem.
„Zakupy na obcasach” (Jane Cunningham, Philipsa Roberts) to rzecz o kobiecym sposobie myślenia a zwłaszcza podejmowania decyzji zakupowych. Książka już od początku wydaje się być rzetelnie opracowana, zwłaszcza w części poświęconej różnicom w sposobie funkcjonowania mózgu u kobiety i u mężczyzny. Jest tam masa odwołań do badań, często naukowych, które nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że kobiety różnią się od mężczyzn, również mózgiem, a właściwie sposobem jego używania.
Później, w dalszej części książki, moja trauma narastała stopniowo. Autorki, z każdą stroną, starały się dowieźć, że mężczyźni to gorszy gatunek. Nie to jeszcze było powodem mojej depresji. Popadłem w traumę gdy uświadomiłem sobie, że nadrzędnym celem książki było dowiedzenie tezy, że kobiety stanowią byty idealne i kierujące się w swoich działaniach wyłącznie dobrem wszystkich innych. „Kobiece dążenie do utopii” jest powtarzane bardzo wiele razy.
Kiedy dotarłem do „kodów”, tak kodów jakimi posługują się kobiety w myśleniu i na jakich powinniśmy opierać całą komunikację, a nawet produkcję dóbr i usług, ręce mi opadły. Skoro te byty idealne posługują się, zawsze, kodem: altruizmu, estetyki, ładu i więzi, to rzeczywiście powinienem zmienić zawód a przynajmniej przyznać, że błądziłem i grzeszyłem dotychczas projektując komunikację do kobiet. Bo czyż posługując się tak szczytnymi kodami/ideami można stworzyć świat nieidealny?!
Autorki zastosowały to „kobiece kodowanie” do wszystkiego, nie tylko do sposobu myślenia czy komunikacji marketingowej. Idą odważnie w kierunku przekonstruowania wszystkiego. W agencjach komunikacji marketingowej jest złe (czyt. męskie) myślenie, w korporacjach kobiety są dyskryminowane a jedynym na to lekarstwem jest… zmiana struktury korporacji, produkty i usługi powinny zostać przeprojektowane zgodnie z nową kodyfikacją myślenia, sama praca ludzi powinna wyglądać inaczej. W końcu mężczyźni to walka, osiągnięcia, hierarchia a kobiety to altruizm, estetyka, ład i więzi międzyludzkie.
Zawsze uważałem, że idealizm nie jest efektywną filozofią. Teraz jestem pewien, że autorki zaczytały się w Utopii Tomasza Morusa i chciały udowodnić założoną tezę, że kobiety są bytami idealnymi, a całe zło na świecie jest powodowane przez mężczyzn. W moim przypadku im się to nie uda, ale jestem przekonany, że wiele kobiet po przeczytaniu tej książki poprawi sobie samopoczucie, więc choćby z tego powodu warto ją kupić.
Kiedy dotarłem do sugestii, że inwestycje powinno się opierać nie na jakichś (męskich) podstawach ekonomicznych, tylko na intuicji, zwątpiłem. W zwątpieniu upewniło mnie zakończenie:
Nowa organizacja może ułatwić odejście od udowodnionej funkcji w kierunku ekscytującej formy, ponieważ ceni sobie nielogiczność, intuicję i kreatywność. Istnieje więc większa szansa na stworzenie pomysłów wprawdzie „bezużytecznych” (w utylitarnym sensie tego słowa), ale za to pięknych.
Im bardziej kobieco czują się organizacje i im bardziej uwzględniają ich cechy, tym większe mają szanse na tworzenie i rozwijanie lepszych, potężniejszych marek.
Na tym etapie, czytając takie teksty, powinienem być już na oddziale zamkniętym. Wtrącę tylko pytanie, myśl do autorek tej „Nowej Utopii”. Czy to, co piszecie dotyczy wszystkich kobiet, 15+, z dochodami… o przepraszam, znów ten męski szowinizm, z miast i wsi, na półkuli północnej i południowej?! Czy kobiety, choćby wiekowo nie różnią się w myśleniu? Czy nie kierują się nieco innymi „ideałami” te, które mają 25 lat i zaczynają karierę od tych, które właśnie przechodzą klimakterium?!

#1 by Bromba on 21/02/2012 - 15:06
Jessooo .. no niestety nie kupię
:)
#2 by kobieta:) on 21/02/2012 - 15:38
przez takie książki narasta konflikt płciowy, bo mężczyźni pragną wtrącić coś od siebie i zbudować antytezę. Jednak mimo iż w większości (jak widać z Pana art. – nie czytałam jeszcze) zawarte są absurdalne argumenty to czy nie uważacie, że jest w tym kropelka prawdy? Korporacje są często bardzo ‘męskie’ czyli racjonalne. Kobieta w biznesie również posługuje się tym racjonalizmem, ale może wnieść bardzo dużo różnorodności i wyzwolić myślenie ze sztywnych ram. Mężczyźni – doceniajcie siłę intuicji i kreatywności – tym bardziej w reklamie itp.:))
Choć nie zgodzę się z ‘idealizmem ‘ środowiska kobiet.Tam gdzie same baby, tam zazwyczaj wiele grup, podziałów i konfliktów.
#3 by Maciej on 21/02/2012 - 15:44
Ależ ja uważam, że tam jest nie tylko ziarenko prawdy. Myślę, że jeśli podzielić to przez 3 i odrzucić zbędne emocje, zwłaszcza te konfliktujące, to jest doskonały materiał.
Zawsze lubiłem pracować z kobietami nie tylko dla marek kobiecych.
#4 by Agnieszka Górnicka on 21/02/2012 - 19:31
Kopernik była kobietą?
#5 by Michał on 22/02/2012 - 0:10
Właśnie czegoś takiego szukałem, dzięki
#6 by Anna N. on 22/02/2012 - 13:47
W tej książce jest pewnie trochę przesady (nie czytałam jej, więc nie wiem jak wiele). Różnice między kobietami i mężczyznami były, są i będą – i niech żyją te różnice
Z drugiej jednak strony jak patrzę na reklamy, w których kobieta rozmawia z margaryną np., mam ochotę krzyczeć, choć wiem, że w wielu firmach biura marketingu są mocno sfeminizowane i kobiety teoretycznie mają chyba wpływ na kreację reklam.
#7 by Michał on 22/02/2012 - 14:21
Oczywiście że najważniejsze są różnicę, inny przekaz do mężczyzny i inny do kobiety (wiek,wykształcenie, status społ.). Jeśli zdobędziesz zaufanie kobiety to wiedz, że masz super klienta na swojego usług. Zdobyć zaufanie mężczyzn jest o wiele trudniej. Co do reklam to już nie moja wina
na pewno te sfeminizowane kobiety kręciły reklamę Old Spice
w akcie zemsty za tą Panią rozmawiającą z margaryną