Wakacje, kryzys, bezrobocie i korki
Długo nosiłem się z napisaniem tego tekstu. Szukałem wszelkich objawów, że jednak nie mam racji. W końcu się poddałem, po publikacji w Dzienniku. Publikacji, która minęła bez większego echa, choć ton wypowiedzi w mediach się zmienił. Znów żałuję, że nie zrobiłem sobie listy nazwisk fałszywych proroków.
Staram się trzymać z dala od polityki, zwłaszcza takiej jaka jest „uprawiana” ostatnio u nas… Często powtarzam w czasie seminariów, że o seksie, polityce i piłce nożnej na seminariach się nie mówi, bo to tematy sensytywne.
Komentarze