Manifest
Nie, nie zgadzam się z wszelką formą uzależnienia. Wiem, że niektórzy powiedzą, że cofam się o 2-3 lata w rozwoju komunikacji. Trudno. Na nich nie liczę.
Nie zgadzam się ze sponsorowaniem blogów. Nie zgadzam się ze sztucznymi tworami, usprawiedliwiającymi sprzedaż swoich poglądów. Nie zgadzam się z kodeksem: współpracy z blogerem.
Kiedy blogi stały się poczytnym źródłem informacji, pojawiły się próby wykorzystania ich do nieetycznych celów. Próby wprowadzenia w błąd Blogerów, Czytelników, Konsumentów i Producentów. Zazwyczaj te próby były nieudane i skutkowały nie tylko pogorszeniem stosunków pomiędzy Blogerami a Firmą inicjującą nieetyczny kontakt, ale też uszczerbkiem na dobrym imieniu Firm, które takie próby podejmowały. Chcemy pokazać problem i rozwiązać go. Uznaliśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie wypracowany wspólnymi siłami zbiór zasad, jakimi chcielibyśmy, aby kierowano się w stosunku do nas jako Blogerów i do Czytelników.
Ja bardzo przepraszam, ale to jest nadopiekuńczość. Jeśli założyłem bloga, to jestem świadom tego konsekwencji. Nie, nie przyjmuję “prób wprowadzania w błąd”
Wymiana informacji między Firmą a Blogerem powinna opierać się na zasadach dobrowolności, otwartości i wzajemnego szacunku.
Tak, o ile to jest w interesie firmy sponsorującej…
Przedstawiciel Firmy nie powinien nigdy nakłaniać innych, by oszukiwali Blogera i jego Czytelników, jak również wywierać nacisku na Blogera by kłamał w jego imieniu lub zatajał szczegóły pochodzenia informacji/produktu.
Zatajał (kogo/co) szczegóły pochodzenia informacji, czyli informacje pochodzą od sponsorującego i to jest jawne. To jest reklama, to nie jest sponsoring. Z resztą autorzy tego “kodeksu” mylą te pojęcia wyjątkowo często.
Nie będę odnosił się do tych wszystkich punktów i szczególnie długiego tekstu kodeksu.
Chcę zapewnić moich czytelników, że:
- Ten blog nie jest, nie był i nie będzie sponsorowany.
- Ten blog nie przyjmie sponsorowania, bo w założeniu ma być niezależną myślą marketingową.
- Pecunia non olet – zatem jeśli kiedyś zgodzę się na “zarabianie” na swoich poglądach, to założę oddzielny blog, gdzie na wejściu poinformuję o sponsoringu. Niechętnie to zrobię!
- Wszelkie wypowiedzi promujące firmy będą usuwane. Tolerowane są tylko linki do blogów.
- Tak, nie przyjmuję krytyki MCA
Tak naprawdę bardzo proszę, bo to rozwija, ale w świetle kodeksu, nie powinienem przyjmować. MCA jest “sponsorem” tego bloga na tyle, na ile jest “sponsorem” mojego myślenia.
Więcej powstanie, kiedy powstanie taka potrzeba:)
No to ja jestem ZA – sponsorowanie to problem dla niezależności poglądów, a nawet trochę przeciw – o ile sponsor nie ma NIC wspólnego z tematyką bloga, tacy ponoć się zdarzają… jak biale kruki
Natomiast kwestia pisania manifestu to zupełnie inna brocha – nie widzę sensu w publicznych deklaracjach tego typu, tak jak nie widzę sensu w publicznym deklarowaniu się z wyznaniem, patriotyzmem itp. To się robi, nie deklaruje.
Po co komu moje deklaracje? chyba do zabawy w IPN dla tropicieli, jak mi się odwidzi, jak tej krowie.
“To się robi, nie deklaruje.”
takie myśli są jak białe kruki – TNX, że jeszcze można spotkać tych, co wiedzą co i jak!
Maciek, ponieważ ostatnio jakby mniej trochę mnie rozumiesz
, przeciwko Twoim tezom też nic nie mam. Szczególnie podoba mi się pkt 5
Oczekujesz rozumienia o 5 rano?!